Dzisiejszy wpis jest zainspirowany
postem z mojego ulubionego bloga zagraniczego o fotografii autorstwa
Dana K. Postanowiłem przetłumaczyć i uzupełnić artykuł specjalnie dla Was. Będzie to poradnik jak zmienić parametr ISO naszego filmu, żeby uzyskać wyższą czułość. Możemy nazwać tę czynność hakowaniem kliszy.

Jak to działa? Nowsze aparaty analogowe - zarówno kompakty jak i lustrzanki odczytują automatycznie parametr ISO za pomocą czytnika kodów DX. Jest to układ czarnych kwadratów i prostokątów, w którym są zawarte te informacje dla czytnika DX w aparacie. W związku z tym, że jest to kombinacja bardzo prosta do rozszyfrowania, jak również parametrów, które możemy uzyskać nie ma wiele, jesteśmy w stanie za pomocą noża lub nożyczek zmodyfikować nieco fabryczne ustawienia. Wystarczy moment i odrobina chęci, nawet nie trzeba mieć w sobie tego pierwiastka, który posiadał McGayver! Wystarczy usunąć (wydrapać) jeden kwadrat (dla ISO 1600) lub dwa (dla ISO 3200), żeby całkowicie zmienić czułość naszego filmu.
Poniżej przykład na filmie 400 ISO. Jest to jedne z bardziej standardowych filmów. Przystapmy zatem do skorygowania go względem naszych potrzeb.
Po zdrapaniu jednego kwadracika o proporcjach zbliżonych do tego, który znajduje się na samym dole, w sposób widoczny na zdjęciu poniżej, uzyskamy ISO 1600. Nożyczki w ruch!
Analogicznie sprawa ma się z ISO 3200, należy pozbyć się jeszcze jednego kwadracika powyżej tego, który już usunęliśmy. A więc jeszcze chwila cierpliwości... I zaraz będzie gotowe.
Dodatkowo - jeśli usuniemy jeszcze kwadracik na samym dole kasety uzyskamy zawrotne ISO 5000! Czułość niedostępną fabrycznie na żadnej kliszy w sklepach! A więc hakujemy nasz film ostatecznie...
Dlaczego warto to robić? Przede wszystkim jest to przydatne do procesu push (naświetlanie powyżej nominalnej czułości) negatywów na c41 (tych do wywoływania maszynowego), ponieważ nie w każdym labie można wyprosić, aby zmienili parametry wywoływania w maszynie z tego, co zawsze słyszałem od laboludków - nie jest to prosta sprawa. Możemy więc na własna rekę zhakować nasz film przez co maszyna wywoła go nam w taki sposób jaki sobie życzymy bez interwencji w jej ustawienia.
Do procesu push najlepiej używać porządnych filmów, nieprzeterminowanych o dużej rozpiętości tonalnej, aby nie zepsuć przejrzystości obrazu poprzez pojawienie się potężnego ziarna. Całkiem dobrze nadaje się do tego negatyw Kodak Portra.